Skocz do: nawigacja, szukaj

Kategoria:Sulimczyk Warszawa 16WDH 1915-nadal


1932

1932-05-20 Sulimczyk nr 12 001.jpg 1932-05-30 Sulimczyk nr 11 001.jpg

1933

1933 Sulimczyk nr 7 001.jpg 1933 Sulimczyk nr 13 001.jpg 1933-01-22 Sulimczyk nr nadzwyczajny 001.jpg

1934

1934 Sulimczyk nr 1 001.jpg 1934 Sulimczyk nr 2 001.jpg 1934 Sulimczyk nr 3 001.jpg 1934-03-20 Sulimczyk nr 4 001.jpg 1934-06-04 Sulimczyk nr 7 001.jpg 1934-11-06 Sulimczyk nr 13 001.jpg 1934-11-20 Sulimczyk nr 14 001.jpg 1934-12-04 Sulimczyk nr 15 001.jpg 1934-12-18 Sulimczyk nr 16 001.jpg

1935

1935-01-29 Sulimczyk nr 1 rok VI ogólnego zbioru 89 page 0000.jpg 1935-02-12 Sulimczyk nr 2 rok VI ogólnego zbioru 90 page 0001.jpg 1935-03-05 Sulimczyk nr 3 rok VI ogólnego zbioru 91 page 0001.jpg 1935-03-19 Sulimczyk nr 4 rok VI ogólnego zbioru 92 page 0001.jpg 1935-04-01 Sulimczyk nr 5 rok VI ogólnego zbioru 93 page 0001.jpg 1935-04-16 Sulimczyk nr 6 rok VI ogólnego zbioru 94 page 0001.jpg 1935-04-30 Sulimczyk nr 7 rok VI ogólnego zbioru 95 page 0001.jpg 1935-05-13 Sulimczyk nr 8 rok VI ogólnego zbioru 96 page 0001.jpg 1935-05-28 Sulimczyk nr 9 rok VI ogólnego zbioru 97 page 0001.jpg 1935-06-11 Sulimczyk nr 10 rok VI ogólnego zbioru 98 page 0001.jpg 1935-09-24 Sulimczyk nr 11 rok VI ogólnego zbioru 99 page 0001.jpg 1935-10-08 Sulimczyk nr 12 rok VI ogólnego zbioru 100 page 0001.jpg 1935-11-05 Sulimczyk nr 14 rok VI ogólnego zbioru 102 page 0001.jpg 1935-11-19 Sulimczyk nr 15 rok VI ogólnego zbioru 103 page 0001.jpg 1935-12-03 Sulimczyk nr 16 rok VI ogólnego zbioru 104 page 0001.jpg 1935-12-17 Sulimczyk nr 17 rok VI ogólnego zbioru 105 page 0001.jpg

1938

1938-06-07 Sulimczyk nr 8 001.jpg

1959

1959-01 Sulimczyk nr 1 rok XXX page 0001.jpg 1959-02 Sulimczyk nr 2 rok XXX page 0001.jpg 1959-03 Sulimczyk nr 3 rok XXX page 0001.jpg 1959-04 Sulimczyk nr 4 rok XXX page 0001.jpg 1959-05 Sulimczyk nr 5 rok XXX page 0001.jpg 1959-06 Sulimczyk nr 6 rok XXX page 0001.jpg 1959-09 Sulimczyk nr 7-8 rok XXX page 0001.jpg 1959-10 Sulimczyk nr 9 rok XXX page 0001.jpg 1959-11 Sulimczyk nr 10 rok XXX page 0001.jpg 1959-12 Sulimczyk nr 11 rok XXX page 0001.jpg

1960

1960-01 Sulimczyk nr 1 rok XXXI page 0001.jpg

1962

1962-06-24 Sulimczyk nr 1 001.jpg

1963

1963-10 Sulimczyk nr 1 001.jpg

1964

1964-01 Sulimczyk nr 1 001.jpg

1966

1966-12 Sulimczyk nr 6 Świąteczny 001.jpg

1976

1976-11-07 Sulimczyk nr 1 001.jpg 1976-12-05 Sulimczyk nr 2 001.jpg 1976-12-26 Sulimczyk nr 3 001.jpg

1977

1977 Sulimczyk nr 5 001.jpg 1977-02-27 Sulimczyk nr 1 001.jpg 1977-04-26 Sulimczyk nr 4 001.jpg 1977-10-27 Sulimczyk nr 6 010.jpg 1977-12-24 Sulimczyk nr 7 001.jpg

1978

1978-01 Sulimczyk nr 1 001.jpg 1978-09 Sulimczyk nr 1 001.jpg 1978-10 Sulimczyk nr 2 001.jpg 1978-11 Sulimczyk nr 3 001.jpg 1978-12 Sulimczyk nr 4 001.jpg

1979

1979-01 Sulimczyk nr 1 001.jpg 1979-06 Sulimczyk nr 6 001.jpg 1979-09 Sulimczyk nr 7 010.jpg 1979-10 Sulimczyk nr 8 010.jpg

1980

1980-03 Sulimczyk nr 1 001.jpg

1984

1984-01-16 Sulimczyk nr 1 001.jpg 1984-04-16 Sulimczyk nr 2 001.jpg

1986

1986-09 Sulimczyk nr 1 wyd. specjalne 001.jpg 1986-12-24 Sulimczyk nr 2 001.jpg

1987

1987-01-18 Sulimczyk nr 1 001.jpg 1987-02-22 Sulimczyk nr 2 001.jpg 1987-03-21 Sulimczyk nr 3 001.jpg 1987-04-23 Sulimczyk nr 4 001.jpg 1987-05-30 Sulimczyk nr 5-258 001.jpg 1987-08-06 Sulimczyk nr 6 001.jpg

SULIMCZYK

Lokalna prasa harcerska to zjawisko niezwykle ciekawe. Wydawana przy znikomym nakładzie środków, metodami najczęściej chałupniczymi, wyłącznie dzięki poświęceniu kilku osób. Stąd też rzadko kiedy pisma harcerskie publikowane przez poszczególne środowiska trwały dłużej niż zaangażowanie tych właśnie konkretnych osób. Z uwagi na wyjątkowość tematyki nie dysponuję wieloma danymi odnośnie do takich wydawnictw.

Na tym tle „Sulimczyk”, periodyk wydawany przez środowisko 16 Warszawskiej Drużyny Harcerzy im. Zawiszy Czarnego, jawi się jako prawdziwy fenomen. Z przerwami, raz mniej raz bardziej regularnie, ukazuje się od 1930 roku do dziś. Pisemko już dawno przekroczyło barierę zaangażowania jednego pokolenia i stało się dorobkiem wszystkich harcerzy i instruktorów Warszawskiej Szesnastki.

16 WDH im. Zawiszy Czarnego powstała z inicjatywy uczniów Szkoły Realnej Stowarzyszenia Techników im. Stanisława Staszica w Warszawie. Miano założycieli przypisuje się trzem z nich. Pierwszy, Janusz Rudnicki, należał do Organizacji Młodzieży Niepodległościowej „Zarzewie”. W jej ramach we wrześniu 1911 roku założył zastęp skautowy, opierając się na lekturze czasopisma “Scouting” oraz książki Andrzeja Małkowskiego, „Skauting jako metoda wychowania młodzieży”. Zastęp wkrótce rozrósł się do rozmiarów plutonu, który, jak podaje przedwojenny kronikarz Szesnastki, Roman Różycki, został powołany 20 października 1911 roku ; datę tę uznajemy dziś za właściwą dla określenia czasu założenia Szesnastki. Równolegle do Janusza Rudnickiego utworzenie drużyny w szkole Staszica ogłosili członkowie Organizacji Młodzieży Narodowej, Jerzy Wądołkowski, jako drużynowy oraz Piotr Olewiński, jako pierwszy zastępowy i pomocnik drużynowego.

W marcu 1912 roku doszło do wydarzenia określonego w kronice (zgodnie z ówczesną stylistyką) jako konferencja szarż . W jej wyniku obie grupy połączyły swoje siły. W ten sposób powstała drużyna im. Zawiszy Czarnego, przyszła 16 Warszawska Drużyna Harcerzy, która nieprzerwanie działa do dziś. Wtedy też nowopowstała drużyna stała się częścią szerszego ruchu skautowego, Janusz Rudnicki i Jerzy Wądołkowski nawiązali bowiem kontakt z oddelegowanymi z Naczelnej Komendy Skautowej we Lwowie druhami, Jerzym Grodyńskim i Michałem Affanasowiczem.

Drużyna od tej pory pracowała i rozwijała się jako część warszawskiego ruchu skautowego, organizując wycieczki, akcje zarobkowe, delegując swoich członków na kursy. Jej członkowie stanowili lwią część uczestników pierwszej kolonii skautowej w Królestwie Kongresowym, która odbyła się w Kołbach na Polesiu w roku 1913. Wyraźną cezurą dla tego okresu jest wybuch I wojny światowej.

Na początku 1915 roku, wobec wkroczenia armii niemieckiej do Warszawy, w skautingu warszawskim doszło do rozłamu na tle politycznym. Nie pozostał on bez wpływu na pracę drużyny im. Zawiszy Czarnego. Mimo orientacji tzw. „legionowej” większości członków, pewna część skautów opuściła jej szeregi, tworząc samodzielną jednostkę, aby wkrótce ponownie połączyć się w jedną całość. Wówczas do Batalionu Warszawskiego Polskiej Organizacji Wojskowej (mającego zasilić 5 pułk piechoty Legionów ) wstąpił zarówno pierwszy drużynowy, Jerzy Wądołkowski, jak i wielu innych starszych chłopców. Jak podaje kronika 25-lecia, część z ochotników została odesłana do domów ze względu na zbyt młody wiek.

Jurek Wądołkowski przekazał prowadzenie drużyny Bohdanowi Pniewskiemu, przyszłemu słynnemu architektowi. Mimo że cały kompletowany przez cztery lata sprzęt został przekazany wspomnianemu batalionowi, drużyna nadal się rozrastała, osiągając ostatecznie stan sześciu zastępów. Skauci, wsparłszy organizację batalionu zarówno ochotnikami, jak i wyposażeniem, poszukiwali dalszych możliwości partycypacji w czynie niepodległościowym.

W efekcie powstała rzecz w drużynie nowa - czasopismo. Opatrzone tytułem „Sulimczyk. Czasopismo drużyny im. Zawiszy Czarnego”, liczyło osiem stronic. Tytuł nawiązywał do Sulimy, herbu patrona drużyny, którego, wedle dawnej stylistyki, nazywano właśnie Sulimczykiem. Nakład ani skład pierwszej redakcji nie zostały wyszczególnione, jedyny znany egzemplarz przechowywany jest w Bibliotece Narodowej; można zapoznać się z nim za pomocą Cyfrowej Biblioteki Narodowej Polona .

Pierwszą stronę „Sulimczyka” zdobi schematyczny rysunek krzyża harcerskiego oraz rysowany tytuł. Strona ta opatrzona jest też oznaczeniem numeru, datą i miejscem wydania („Warszawa, dnia 29 listopada 1915 roku”) oraz ceną, która wynosiła 20 groszy. Cały nakład ze sprzedaży „Sulimczyka” został przekazany Legionom Polskim.

Dwa lata później, począwszy od 18 lutego 1917 roku, wydano jeszcze dwa, trzy lub cztery numery czasopisma pod redakcją Stanisława Gołębiowskiego , nie znamy jednak ich treści ani wyglądu. Z jednego z zachowanych numerów z 1935 roku wiemy wszelako, że dochód z ich sprzedaży również przeznaczono dla polskich żołnierzy . Później, wobec wojennej zawieruchy, praca drużyny osłabła, nie było więc sił, aby wydawanie „Sulimczyka” kontynuować. W latach powojennych, znaczonych kryzysem pracy harcerskiej trwającym w Szesnastce aż do 1925 roku, także nie było miejsca dla harcerskiego periodyku.

Sytuacja zmieniła się w 1930 roku. W dniu 15 lutego ukazał się pierwszy numer odrodzonego „Sulimczyka”. Roman Różycki (który nota bene przygodę z pisaniem rozpoczął, a jakże, w redakcji „Sulimczyka”) tłumaczy w swojej kronice genezę powstania pisemka w następujący sposób . Otóż istniał w drużynie zastęp „Bobrów”, który świat ujrzał jesienią 1926 roku. Cztery lata później był to już jeden z najstarszych zastępów, wyróżniający wyjątkową atmosferą na tle pozostałych. Nie chodziło tu bynajmniej o wyrobienie techniczne czy jakąś szczególną sprawność, ale właśnie o atmosferę i zżycie na polach towarzyskich. Trzeba przy tym przyznać, że na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych zastęp „Bobrów”, jak ujął to eufemistycznie Roman Różycki, nie przejmował się zbytnio pracą harcerską. Toteż jego zastępowy, Jerzy Doliwa-Jankowski, udał się do drużynowego, Zygmunta „Zyga” Wierzbowskiego, z pytaniem: jaka praca, odpowiednia dla wieku harcerzy, najlepiej przysłuży się drużynie?

Zyg zainspirował Jurka do reaktywowania „Sulimczyka”. Traf chciał, że podówczas działał w drużynie Gustaw „Gucio” Radwański, przyszły harcmistrz i pilot RAF-u, do końca życia utrzymujący kontakt z drużyną. Był on redaktorem i wydawcą pisma wychodzącego w Szkole im. Staszica pt. „Grafoman”. Dysponował więc doświadczeniem, świetnym piórem, a także, co równie ważne, sprzętem - powielaczem marki Gestetner.

W ten właśnie sposób „Sulimczyk” narodził się na nowo. I to z jaką siłą! Do 1939 roku wydano 161 numerów pisma. Oczywiście skład redakcji zmieniał się wielokrotnie, jedni redaktorzy zastępowali drugich, ale periodyk ukazywał się regularnie co dwa tygodnie. W 1935 roku hucznie obchodzono pięciolecie „Sulimczyka”, odbyła się uroczysta „herbatka” w izbie drużyny w gmachu Szkoły im. Staszica, ukazał się także specjalny numer jubileuszowy. W wydaniu tym znalazł się artykuł ówczesnego redaktora naczelnego, Romana Różyckiego (autora cytowanej kroniki), który opisywał redaktorską codzienność. Pozostaje on do dziś zadziwiająco aktualny, dlatego pozwolę sobie przytoczyć jego fragment :

“Kłopoty Redaktora można ująć w 5 punktów: 1. Brak artykułów 2. Nikt nie chce pisać artykułów 3. Skąd wziąć artykuły? 4. Nie ma artykułów 5. Są, ale głupie. Jeśli artykułów nie ma, a są potrzebne, stąd prosty wniosek, że ktoś je musi napisać, ponieważ zaś punkt drugi informuje nas, że nikt nie chce pisać, więc musi pisać ten, który musi, więc oczywiście redaktor!”

Przez dekadę „Sulimczyk” stał się jednym z najważniejszych obszarów działalności drużyny. Powoływano szerokie redakcje, w których praca stanowiła osobną funkcję harcerską. W „Sulimczyku” swoje pióro szlifował między innymi Kazimierz Koźniewski, któremu, mimo ciemnych plam w powojennym życiorysie, nie sposób odmówić literackiego talentu i zasług dla przedwojennej Szesnastki.

Jak można opisać charakter takiego periodyku? Analiza numerów wydawanych w latach 30-tych pokazuje, że nie był to twór sztucznie utrzymywany, objaw jedynie tradycji. To było pismo żywe, na którego łamach ścierały się poglądy na sposób prowadzenia działalności wychowawczej. Redaktor naczelny, w istocie niezależny od szarż (choć powoływany na to stanowisko), mógł krytykować pracę harcerską i nieraz do tego dochodziło. Od 1935 roku funkcjonował również „Dział Wycieczek Osobistych”, w którego ramach każdy harcerz mógł dyskutować z szarżami drużyny (rzecz jasna anonimowo) . Próbę opisania wartości przedwojennego „Sulimczyka” dla wychowania podjął autor wstępu do numeru specjalnego z 1986 roku :

„Wydawanie własnej gazetki miało też swój cel wychowawczy. Było szkołą rzetelności / numer musiał ukazywać się co dwa tygodnie / , świetną przygodą – dającą pole do popisu i rozwinięcia talentów pisarskich czy graficznych harcerzy.”

Prócz pełnienia funkcji swoistego forum (w dzisiejszym rozumieniu tego terminu) Szesnastki, „Sulimczyk” zawierał również relacje ze zbiórek, wypraw i obozów, poradniki harcerskie, rozkazy drużynowego i liczne artykuły o różnorodnej tematyce. Stąd wszystkie zachowane numery są dla nas bezcennym źródłem informacji o ówczesnej pracy Szesnastki. Na podstawie artykułów możemy odtworzyć panującą w niej atmosferę, ale również dowiedzieć się wiele o przedwojennym warszawskim harcerstwie.

Ukazywały się także nadzwyczajne dodatki związane z obozami, zlotami lub innymi wydarzeniami. Istotnym elementem dorobku redakcji „Sulimczyka” były „Jambo-ryki”, czyli czasopisma polskiej reprezentacji na światowe jamborees w 1933 oraz w 1937 roku. Redakcja „Sulimczyka” odpowiedzialna była za techniczną stronę „Jambo-ryków” .

Z punktu widzenia technicznego wielce dla „Sulimczyka” zasłużył się Tadeusz „Lulu” Lubański, późniejszy instruktor warszawskiej Osiemdziesiątki (80 WDH). Projektował on i własnoręcznie odbijał kolorowe okładki, które w istotny sposób świadczyły o wyjątkowości pisma. Kazimierz Koźniewski pisał wprost, że to one stanowiły o elegancji „Sulimczyka” . Rzeczywiście, zachowane okładki autorstwa „Lulu” są przykładem wyjątkowego, ówczesnego wzornictwa.

Ostatni przedwojenny numer „Sulimczyka” ukazał się w czerwcu 1939, wieńcząc rok harcerski 1938/39. W nadchodzącej II wojnie światowej Szesnastka, jak całe polskie harcerstwo, złożyła wielką daninę krwi. Na wieczną wartę odeszło również wielu harcerzy zaangażowanych w tworzenie „Sulimczyka”. Wśród nich znaleźli się: Stanisław Gołębiowski, redaktor naczelny w 1917 roku, zamordowany w Katyniu; Jerzy Kobyliński, administrator pisma w 1932 roku; Tadeusz Heugel, redaktor odpowiedzialny w 1932 roku, zginął we wrześniu 1939 roku; Jan Perkowski, redaktor naczelny w 1932 i 1933 roku, zginął w Oświęcimiu; Roman Różycki, redaktor naczelny w 1934 roku, zginął w Oświęcimiu; Jan Pfeffer, administrator z 1934 roku, zginął w 1939 roku; Jan Pawłowski, członek redakcji w 1935 roku, zginął w Powstaniu Warszawskim.

Jeszcze przed kapitulacją Niemiec przedwojenni i „wojenni” harcerze wznowili pracę drużyny. Nie wyobrażano jej sobie bez „Sulimczyka”. Niestety pojawiły się przeszkody, na początku przede wszystkim majątkowe. drużyna nie dysponowała odpowiednimi środkami, aby zapewnić sobie sprzęt obozowy, a co dopiero wydawać pismo. Mimo to, 20 grudnia 1946 roku ukazał się pierwszy powojenny numer „Sulimczyka”. Szczęśliwie dysponujemy jednym egzemplarzem tego wydania. Redaktorem naczelnym, podobnie jak numeru wydanego w 1947 roku, był Jan Józef Lipski, późniejszy znany opozycjonista i publicysta. Winietę zaprojektował zaś Zygmunt Hübner, przyszły aktor i reżyser teatralny. Numer otwiera emocjonujący wstęp, w którym redakcja pisze :

“Gdy w 39 roku, w czerwcu, ukazał się ostatni numer Sulimczyka - pismo Szesnastki liczyło sobie 10 lat. Dziś - gdy ukazuje się ono pierwszy raz po wojnie w swej dawnej szacie - liczy już lat 16. Szesnaście - a nie jedenaście czy dwanaście, gdyż roczniki Sulimczyka były pisane i w latach konspiracji. Tylko nikt ich nie drukował, nikt nie rozpowszechniał. Pisała je konspiracyjna praca Szesnastki, pisali je swą krwią nasi polegli koledzy.”

Wobec wspomnianych braków majątkowych, a także zawirowań związanych ze zmianami kadrowymi, do chwili rozwiązania drużyny w 1949 roku dwa wspomniane powyżej numery były jedynymi wydanymi i dystrybuowanymi w znanej nam formie. Oprócz tego „Sulimczyk” ukazywał się tylko jako gazetka ścienna ; siłą rzeczy nie zachowały się żadne egzemplarze tego rodzaju wydawnictwa. Wkrótce zresztą, wraz z rozwiązaniem Związku Harcerstwa Polskiego, i 16 WDH musiała zaprzestać jawnej działalności.

W 1956 roku doszło do reaktywacji drużyny przez (znów!) dwie niezależnie od siebie działające grupy Zawiszaków, jak określa się w Szesnastce dawnych harcerzy i instruktorów. W pracy odrodzonej Szesnastki nie mogło zabraknąć jej periodyku. Zaczął on jednak wychodzić dopiero w 1959 roku, gdy drużynowym był Tadeusz Sułowski. Młodą redakcję wspierali Kazimierz Koźniewski oraz Andrzej Pfeffer, obaj będący jeszcze przedwojennymi redaktorami przedwojennego “Sulimczyka”. Z pierwszego po reaktywacji drużyny numeru dowiadujemy się między innymi, że redakcja pilnie poszukiwała powielacza, w związku z czym zwracała się do czytelników z prośbą o wsparcie . W kolejnym numerze z 1959 roku znajdziemy z kolei recenzje tego pierwszego, warte przytoczenia :

“Dh. drużynowy TADEUSZ SUŁOWSKI: Numer podoba mi się, artykuły udane. Zgadzam się z autorem artykułu o “puszczaństwie”. Pragnąłbym, aby Redakcja starała się zebrać jak najwięcej materiałów dotyczących okresu pracy drużyny po roku 1936. Pragnę, aby Redakcja pracowała nadal tak jak dotąd. Dh. “ZYG” WIERZBOWSKI: Numer wyszedł bardzo dobrze, starannie i ciekawie opracowany. Sprawa “puszczaństwa” postawiona za ostro. Więcej głosu drużyny. Prośba: zebrać materiały dotyczące okupacji i konspiracji co pomogłoby w wydaniu drukowanej historii drużyny. Życzę Redakcji dalszej, pomyślnej pracy. (...) Dh. MIROSŁAW ŁUKASZEWSKI, redaktor naczelny “Sulimczyka”: Numer średni, daleko mu do bardzo dobrego, treść raczej słaba. Brak opinii czytelników. Chcemy wiedzieć, co czytelnicy chcą widzieć nowego, a co jest złe. Jako redaktor naczelny postaram się, aby następne numery wyszły lepiej.”

Na podstawie tych recenzji można z łatwością stwierdzić, jak poważną rzeczą był „Sulimczyk”. Redakcja została obarczona przez dorosłych, doświadczonych instruktorów zadaniami kronikarskimi i archiwizacyjnymi. Przedwojenny harcmistrz, Zyg Wierzbowski, będący autorytetem nie tylko dla Szesnastki, postawił jasne postulaty dotyczące treści artykułów. Redaktor naczelny z kolei potraktował swoich czytelników równie poważnie, jak szarże drużyny potraktowały jego. Takie podejście do „Sulimczyka” było niewątpliwie kontynuacją przedwojennego ducha Szesnastki. Do tego Kazimierz Koźniewski, wzięty wówczas pisarz, publikował w „Sulimczyku” fragmenty swoich nowych książek. Do początku 1960 roku ukazało się dwanaście numerów - regularność osiągnęła poziom niemal przedwojenny.

Na początku lat 60-tych przerwano wydawanie pisma ze względu na maturę starszych chłopców, stanowiących rdzeń redakcji, Mirosława Łukaszewskiego i Adama Krynickiego. Wznowiono je dopiero w 1963 roku, gdy redaktorem naczelnym został Aleksander Bartnicki. Z tego okresu warto wspomnieć pierwszy numer, z października 1963 roku, między innymi ze względu na anegdotę Włodzimierza Dusiewicza o pryskanych ziemniakach :

„(...) Chceta suche, cy z opryskiem? – padło niespodziewane pytanie. Bez zastanowienia, kto by się w takiej sytuacji zastanawiał, krzyknęliśmy: - Dawaj pani z opryskiem, aby szybko! Żołądek nam już podchodził do gardła i dławiło w krtani. Po paru minutach gorące, parujące kartofle stały na stole w misce, obok dwa duże kubku mleka. Z pośpiechem siadamy do stołu, gdy w jednej chwili stało się coś takiego, nieoczekiwanego co wstrzymało nam oddech i ruch ręki z łyżką. Gospodyni nabrała w usta ile tylko mogła mleka i jak z rozpylacza prysnęła w miskę kartofli...”

W tym samym numerze znalazł się też nowy kącik muzyczny, otwarty artykułem o „big-beacie” . Oddajmy głos autorowi:

„W trosce o maksymalne uatrakcyjnienie „Sulimczyka” redakcja otwiera nowe rubryki, które w ciągu całego istnienia pisma Zawiszaków nie były prowadzone. Otóż jedna z tych rubryk poświęcona będzie muzyce rozrywkowej, a ściślej muzyce big-beatowej. (…) Wielu z Was zechce zapewne pozostawać w stałym kontakcie z amatorami big-beatu w drużynie, a w tym dopomoże Wam właśnie „Sulimczyk”. Wszystkie listy z pytaniami (na temat) będą mile widziane i w miarę możliwości załatwiane pozytywnie.”

Czuwał nad pismem aż do 1966 roku, kiedy to funkcję redaktora przejął Andrzej Hryniewicz. Przez te trzy lata wydano łącznie 15 numerów „Sulimczyka”. Ciekawy jest numer 14 z 1966 roku, w którym phm. Andrzej Kossowski, ówczesny komendant szczepu, opublikował gorzki artykuł na temat pracy drużynowych, określając ich jako niedojrzałych, nie dorastających do odpowiedzialnej pracy instruktora harcerskiego . Redakcja, działając jako ciało niezależne, zamieściła komentarz do tego krytycznego tekstu, którego fragment przytaczam, by ponownie wykazać, jak ważnym dla Szesnastki medium był „Sulimczyk”, a także jaką wagę miała jego niezależność:

“(...) Jednak, czy wtedy, gdy widzi się, że drużynowy źle pracuje lub po prostu nie umie pracować /przecież nie każdy na każdą funkcję się nadaje/ nie należałoby wcześniej zrezygnować z jego pracy i przenieść go na właściwą jego obecnym umiejętnościom funkcję?”

Po roku 1966 roku nastąpiła kolejna przerwa w wydawaniu pisma, która z krótkim epizodem w roku 1970 (dwa numery pod opieką Stanisława Korwina-Szymanowskiego i redakcją Alka Bartnickiego), trwała aż do roku 1975. Wówczas wznowiono wydawanie „Sulimczyka”, który odtąd ukazywał się rokrocznie (z kilkoma wyjątkami) do 1987 roku.

W tym okresie doszło do wielu znaczących dla Szesnastki wydarzeń. Miał miejsce spór między kierownictwem szczepu, zdominowanym przez instruktorki, a młodymi instruktorami, którzy uparcie poszukiwali powrotu do przedwojennych harcerskich tradycji . Wśród nich na czoło wysunęli się Marek „Szwejk” Gajdziński i Lesław Kuczyński. To właśnie dzięki nim Szesnastka w latach 80-tych ponownie stała się silnym męskim środowiskiem harcerskim.

„Sulimczyk” w latach 70-tych zawierał głównie relacje z wycieczek i biwaków oraz przedruki fragmentów książek (nie dbano wówczas o prawa autorskie w takim stopniu jak dziś), m.in. Jacka Londona. Numer drugi z 1978 roku uwiecznił dwoma artykułami pt. „Żałoba” i „Odwet” wielkie starcie pomiędzy drużyną męską, tj. „Grunwaldem”, a drużyną żeńską, „Bractwo Czarnego Orła”. Tak opisywali to harcerze „Grunwaldu” :

„Po przyrzeczeniu druhowie ci wrócili do obozu i wszyscy poszli spać / oczywiście oprócz warty /. Noc była spokojna do czasu gdy stojący na warcie nowo przybyły do drużyny i jeszcze niedoświadczony druh został zaatakowany przez ubraną w panterki drużynę 16 WDH-ek „Bractwo Czarnego Orła” wspomaganą przez „Sulimczyk”. Zrzeszone siły te bez trudu podeszły pod obóz i zdobyły proporczyk, po czym szybko uciekły do lasu. (…) w drodze powrotnej uchwaliliśmy, że od dzisiaj do momentu odbicia proporczyka będziemy nosić czarne opaski o szerokości 5mm na dłuższej przekątnej plakietki drużyny Grunwald”.

W tym okresie niejednokrotnie umieszczano w „Sulimczyku” też teksty śpiewanych w szczepie piosenek oraz kolejne fragmenty kroniki drużyny. W jednym z numerów z 1979 roku harcerz Szesnastki może znaleźć relację z premiery jednej ze sztandarowych piosenek środowiska , a także jej tekst (po raz pierwszy w druku):

„Gdy usłyszałem „Balladę o szesnastce” wzruszenie zaparło mi dech. Jarek [Jarosław Kopaczewski, aktor, kompozytor, harcerz 16 WDH – przyp. Autora] trafił w samo sedno tego, co nazywamy przywiązaniem do szesnastki. Piękne słowa i równie piękna melodia w wykonaniu Jarka sprawiły, że prapremiera tej piosenki stała się chyba największym wydarzeniem święta obozu.”

Jest to dotychczas najsłabiej zbadany okres dziejów pisma, głównie ze względu na niedokończoną digitalizację zbiorów.

Pismo Szesnastki, staraniem wędrowników z plutonu starszoharcerskiego, wychodziło nawet podczas stanu wojennego. Opublikowano wówczas dwa numery wydane na papierze fotograficznym jako odbitki. W jednym z nich przeczytać można o planowanym podoobozie wędrowników Szesnastki, późniejszym słynnym „obozie na palach” nad jez. Morawy (1982).

W 1987 roku ukazało się 6 numerów pod redakcją Lecha Najbauera. Do tradycyjnych treści dodano tym razem sporo artykułów o tematyce historycznej, społecznej, a nawet etycznej. Pisano o demoralizującym wpływie telewizji, alkoholizmie, odpowiedzialności za słowo. Katalizatorem dłuższej dyskusji stał się artykuł Marka Gajdzińskiego o czystości przedmałżeńskiej. W kolejnym numerze z 21 marca 1987 roku Jakub Skrzyński otwarcie pisał :

“Zawsze mnie szokuje, gdy drużynowy, człowiek niby odpowiedzialny i mieniący się naszym wychowawcą, wygłasza nieodpowiedzialne, a nawet i szkodliwe opinie (...)”

Ten krótki fragment udowadnia, że „Sulimczyk” zachował swoją rolę jawnego forum Szesnastki, na którym polemizować można było z szarżami i pisać niemal na każdy temat. W tym samym wydaniu ukazała się kolejna replika na artykuł Szwejka, tym razem autorstwa trzech harcerek z Gdańska, podpisanych jako „Dziewice Orleańskie”.

Niestety rok 1988 był początkiem kolejnej dłuższej przerwy w wydawaniu „Sulimczyka”, która trwać będzie aż do początku lat 90-tych.

Znaczącym wydarzeniem na początku nowej dekady była 60-ta rocznica rozpoczęcia wydawania „Sulimczyka”. Z tej okazji wydano specjalny, pierwszy po dłuższej przerwie, a 260-ty w systematyce pisma, numer, który nosił datę 21 stycznia 1990 roku. W skład redakcji pod wodzą Lecha Najbauera weszli: Marek Gajdziński, Adam Halber, Stanisław Korwin-Szymanowski, Kazimierz Koźniewski, Jan Józef Lipski, Zygmunt Łada, Tadeusz Pfeil, a więc w znakomitej większości weterani „Sulimczyka”, którzy pisali do niego także przed wojną. Większość z wymienionych autorów opisuje swoje doświadczenia związane z pismem Szesnastki. Warto przytoczyć fragment wspomnienia Adama Halbera, znanego już wówczas dziennikarza muzycznego i radiowca :

“Na najbliższą zbiórkę przynieście po 3,50 (może nawet to było 4,50) powiedział mój zastępowy Janusz Hewell (obecnie Głos Ameryki w Waszyngtonie) „na Sulimczyka”. Był rok 1959, „Świat Młodych” kosztował 35 gr., „Na Przełaj” - 1,20, „Sulimczyk” był piekielnie drogi. (...) Jakże wspaniałą wydała mi się drużyna, która miała swoje pismo. To było niesłychane. Dopiero po latach zrozumiałem, że i „Sulimczyk” jest jedną, wcale nie najsłabszą nicią, z jakich składa się TRADYCJA.”

Prócz podobnych, bezcennych wspomnień, znajdujemy w tym numerze zestawienie wszystkich dotychczas wydanych numerów „Sulimczyka” wraz ze składami redakcji. Autorem tego opracowania był Wojciech Bogusławski, wielce zasłużony dla Szesnastki kronikarz, autor kroniki 85-lecia Szesnastki i niestrudzony archiwizator szesnastkowych dokumentów.

Lata 90-te charakteryzowały się spadkiem liczebności drużyny i ograniczeniem jakości pracy wychowawczej. Odbiło się to również na „Sulimczyku”. Pojawiały się zarówno numery bogato ilustrowane (od niedawna również zdjęciami), bogate w treść (na przykład numer 269 z 1 grudnia 1996 roku), jak i wykonane chałupniczo, wykorzystujące treści z lat ubiegłych, ubogie graficznie (przykładem takiego zjawiska jest numer wydany jako drugi w 1991 roku, opatrzony zresztą błędną numeracją, co dodatkowo świadczy o niskim poziomie pracy harcerskiej). Analizując treść wydawanych wówczas „Sulimczyków” możemy zauważyć, że pismo stanowiło dla harcerzy swoisty probierz jakości drużyny. Wydawanie „Sulimczyka” było (i nadal jest) nierozerwalnie związane z Szesnastką, odzwierciedlając zwyżki i ograniczenia jej kondycji. Wybrzmiewa to wprost z wstępów do kolejnych numerów „reaktywujących” pismo i stanowiących krótkotrwałe próby powrotu do jego regularnego wydawania (m.in. numer przygotowany przez Tomasza Augustynowicza z 17 kwietnia 1991 roku ).

To właśnie w latach 90-tych pojawiły się w „Sulimczyku” ostatnie artykuły o charakterze krytycznym wobec działań drużyny. Stanisław Korwin-Szymanowski i Lech Najbauer pisali o obozie w numerze z dnia 25 stycznia 1998 roku :

“Ten zeszłoroczny był oczywiście udany przez sam fakt, że się odbył. Ale to chyba za mało, żeby być z siebie zadowolonym. Wiele spraw w trakcie przygotowywania obozu dowiodło, że jego przygotowanie nie było do końca zaplanowane.”

W dalszej części artykułu autorzy dotykali takich bolączek jak wulgarny język, brak chęci do zdobywania stopni harcerskich i instruktorskich, czy bezrefleksyjne „odbębnianie” elementów programu obozowego. Jest to jeden z ostatnich numerów, w których redakcja „Sulimczyka” zajmuje stanowisko odmienne od szarż drużyny, stanowi wyraźnie oddzielne i krytyczne gremium.

W latach późniejszych, o czym będzie jeszcze mowa, „Sulimczyk” stał się o tyle integralną częścią pracy Szesnastki (niejednokrotnie prowadzoną wprost przez drużynowych), że uznano, iż każdemu huczniejszemu jubileuszowi (urodziny Zyga, 80-ciolecie i 85-ciolecie założenia Szesnastki) i każdemu dorocznemu świętu Szesnastki, zwanemu Choinką, musi towarzyszyć „specjalny” numer pisma. Jednocześnie zaczęto je kierować do innego grona odbiorców niż dotychczas.

Filarami nowych numerów „Sulimczyka” byli (a niektórzy nadal są) Lech Najbauer, związany z redakcją od 1986 roku, wspomniany już Stanisław Korwin-Szymanowski, który pewne wydania praktycznie tworzył od początku do końca samodzielnie, Andrzej Karwan, odpowiadający za stronę techniczną i graficzną, zaś na przełomie wieków - Janusz Żak, działający pod pseudonimem „zaq”. Aktywnie pracował w redakcji również wieloletni drużynowy, phm. Robert „Gutek” Borzęcki.

Przełomowym momentem dla Szesnastki był rok 2000, gdy z racji braków kadrowych i spadku liczebności drużyny, na wezwanie Marka Gajdzińskiego i Lesława Kuczyńskiego, powrócili do bezpośredniej działalności wychowawczej dawni instruktorzy, Zawiszacy. Efektem ich pracy był między innymi „Sulimczyk” wydany z okazji 90-lecia powstania drużyny , pierwszy mogący się pochwalić kolorową, drukowaną okładką. Znaleźć tam możemy między innymi poemat o odrodzeniu Szesnastki, autorstwa phm. Lesława Kuczyńskiego:

“Stanęliśmy ze Szwejkiem, razu pewnego, dnia czerwcowego, nad ledwie żywą, w niedomkniętej jeszcze trumnie Szesnastką (my z jednej, postać z kosą z drugiej strony), pochyliliśmy głowy i już mieliśmy zapłakać… złożyć kwiaty…., gdy nagle - jednym przemówiliśmy głosem: 30 lat temu “zaciągnęliśmy” się do służby w jej orszaku; 20 lat temu rządziliśmy tu niepodzielnie przysparzając jej sławy i chwały; 10 lat temu z aprobatą spoglądaliśmy na to, co się u niej dzieje (dyskretnie pomagając).

A dziś - na pewno nie przybijemy gwoździa do jej trumny (chodziły słuchy o pożegnalnym “rozkazie”).

I nagle, bez wcześniejszych ustaleń (telepatycznie) wyciągnęliśmy z rękawów (zamiast kwiatów) ja - zmianę systemu zarządzania Szesnastką, a Szwejk - siedmioletni plan jej naprawy, obydwa dokumenty pasują do siebie jak dwie części jednego, z magicznych względów przedartego banknotu.

Gdzieś niedaleko, najpierw cicho potem głośniej, zadął róg, a postać z kosą rozpłynęła się we mgle.”

Po okresie nieregularnego wydawania „Sulimczyka” w latach 90-tych, od początku XXI wieku 16 WDH, a następnie Szczep 16 WDHiGZ, redaguje przynajmniej jeden numer pisma rocznie, najczęściej z okazji Choinki czyli tradycyjnego spotkania z rodzicami harcerzy i Zawiszakami. Corocznie dochód osiągany z kolportażu „Sulimczyka” pokrywa koszty jego wydania. Pismo jest kierowane głównie do rodziców i byłych harcerzy, pełni więc rolę propagandowo-informacyjną. Stałe rubryki to m.in. aktualna struktura szczepu, kalendarium najważniejszych wydarzeń w minionym roku, sprawozdania drużynowych. Nie spotyka się już artykułów polemicznych, trudno byłoby bowiem utrzymać zainteresowanie czytelników ze względu na niską dynamikę „procesu wydawniczego”. Jest za to sporo pisania o czymś, co na pierwszy rzut oka nie ma z harcerstwem zbyt wiele wspólnego (porady kulinarne, wspomnienia z wypraw z rodzicami, recenzje). Można powiedzieć, że w pewnej części „Sulimczyka” zapełniają zwyczajowe serwituty wypełniane w ramach prób na stopnie lub sprawności, a w pewnej wprawki dziennikarskie lub kronikarskie, dające bez wątpienia sporo satysfakcji ich autorom (przede wszystkim). Niektóre artykuły są zresztą świetnie napisane, a „Sulimczyk” wciąż stanowi przydatne, choć może nie w pełni wykorzystywane, narzędzie wychowawcze.

Od 2016 roku harcerze Szesnastki pracują nad zarchiwizowaniem i zdigitalizowaniem dostępnych numerów „Sulimczyka”. Ich liczba jak dotąd szacowana jest na około sto trzydzieści egzemplarzy. Pochodzą z prywatnych kolekcji, ale także z własnego zbioru drużyny odziedziczonego po Zawiszakach, uzupełnianego wielokrotnie zakupami i darami od przyjaciół Szesnastki. Związane z archiwizacją opracowanie historii „Sulimczyka” i zbadanie jego oddziaływanie na pokolenia harcerzy wymaga dużej, zdecydowanie bardziej szczegółowej pracy. Bezcennym byłoby powiązanie treści kolejnych numerów z sytuacją polityczno-społeczną w Polsce. Niemniej jednak takie badanie wymagałoby najpierw dokładnego przestudiowania dziejów samej 16 Warszawskiej Drużyny Harcerzy, ze względu na różny stosunek kolejnych pokoleń instruktorów do realiów życia choćby w Polsce powojennej.

Ten artykuł jest jedynie próbą ogólnego zarysu dziejów tego wyjątkowego czasopisma, regularnie wydawanego przez warszawskich harcerzy od 1930 roku, z korzeniami sięgającymi okresu kształtowania się polskiego skautingu.

BIBLIOGRAFIA - Kazimierz Koźniewski, Gawęda o Szesnastce Zawiszy Czarnego, Warszawa 1981 - Marek Gajdziński, Kronika 16 WDH, lata 1972-1987, www.16wdh.pl - Roman Różycki, 25 lat dziejów Szesnastki: 1911-1936, Warszawa 1936 - W. Dusiewicz i inni, Szkoła im. Stanisława Staszica w Warszawie, 1906-1950, Warszawa 1988 - Wojciech Bogusławski, Kronika 16 WDH im. Zawiszy Czarnego 1911-1986, Warszawa 1986 - W. Nekrasz, Harcerze w bojach w latach 1914-1921, Warszawa 1930, reprint Warszawa 2011

WYKAZ ŹRÓDEŁ • „Sulimczyk, pismo 16 WDH im. Zawiszy Czarnego”: o nr 1, 29 listopada 1915 r. o nr 1, rok VI (1934 r.) o nr 2 (90), rok VI, 1935 r. o nr 199, 1946 r. o nr 1, rok XXX (1959 r.) o nr 2, rok XXX (1959 r.) o nr 1, październik 1963 r. o nr świąteczny, grudzień 1966 r. o nr 2, październik 1978 r. o nr 7, rok L, wrzesień 1979 r. o wydanie specjalne, wrzesień 1986 r. o nr 3 (256), 21 marca 1987 r. o nr 260, 21 stycznia 1990 r. o nr 261, 17 kwietnia 1991 r. o nr 273, 25 stycznia 1998 r. o nr 278, 2001 r. • „Jambo-ryk węgierski” nr 1, 30 lipca 1933 r.

hm. Dyzma Zawadzki 16 WDH


Pliki w kategorii „Sulimczyk Warszawa 16WDH 1915-nadal”

W tej kategorii są 73 pliki z ogólnej liczby 73 plików.